Może życie nie jest takie kolorowe jak się wydaje. Wszystko na co walczymy całymi latami potrafi zniknąć
w jednej chwili. Nasze rodziny rozpadają się przez małą kłótnię, a rodzice giną
przez twoją bójkę z kolegą. Czuje się z tym tak podle. Wiem, nie moja wina ale
jednak świadomość zostaje na całe życie.
Kiedy otworzyłem oczy było jeszcze ciemno. Spojrzałem na panoramę Londynu na mojej ścianie i ludzi widniejących na niej. Wyglądali na szczęśliwych. Jakby nigdy nic złego im się nie zdarzyło. Leżałem pod puchową kołdrą okrywającą moje ciało i spoglądałem na niebo przez okno w dachu. Słońce jeszcze nie wstało, a gwiazdy wciąż były widoczne.
Kolorowe smugi rozciągały się po całej okazałości nieba. Latarnie świeciły pełną światłości rozświetlając długie ulice. Podniosłem się rozciągając zmęczone mięśnie spoglądając na zegarek. Była 5:15 więc do szkoły jeszcze dużo czasu. Wolnym krokiem udałem się do łazienki chcąc wziąć gorący prysznic. Całkiem goły wróciłem i wskoczyłem pod pierzynę. Okryłem się pod samą szyję jednocześnie ściskając w dłoniach książkę.
Była to powieść dramatyczna. Opowiadała o historii małego chłopca, który stracił wszystko. Został sam na tym świecie. Miał może z 12 może 13 lat i nie miał nikogo. Co takie dziecko może wiedzieć? Ale jakby nie patrzeć ja byłem tylko 2 lata starszy choć wiedziałem już dużo. Czytając ją odpływałem, stawiałem się na jego miejscu, przeżywałem każdy krok, miejsce gdzie był, to co czuł, co robił ze sobą, a nawet tą tęsknotę za rodziną. Czułem taką samą więc z tym było najłatwiej. Zatracałem się w niej z każdym dniem coraz bardziej. Potrzebowałem kogoś kto by mi pomógł, pokazał że mogę mieć w nim oparcie.
Potrzebowałem przyjaciela. Takiego, który kochałby mnie za to jaki jestem i wspierał w każdej decyzji. Czułem, że moje życie nie potrwa już długo, więc albo coś zmienię, albo pożegnam się z nim. To jedyne wyście.
Zanim się spostrzegłem była już 7:40. Ubrałem pospiesznie ciemnogranatowe rurki, czarną koszulkę z logiem zespołu „Ramones” do tego białe converse i czarny płaszcz. Zabrałem torbę z przedpokoju i szybkim krokiem udałem się do szkoły. Od wczoraj miałem wielką ochotę zobaczyć się z Louisem. Coś tliło się we mnie ale jeszcze nie wiedziałem co.
*
Oczami Louisa.
Całą noc nie spałem. Myślałem o nim. Dlaczego już pierwszego dnia musiał trafić w tak czuły punkt. To było jak uczarowane. „On” też zrobił to pierwszego dnia naszej znajomości i od tego czasu nikt mnie tak nie nazywał. Dotknęło mnie to tak bardzo. Poczułem jakby „on” wciąż tu był i mógł ze mną być, a tego nienawidziłem. Odkąd obudziłem się około 3 nie spałem. Bałem się kolejnego dnia i tego, że będę musiał znowu go zobaczyć, a co najgorsze siedzieć z nim na angielskim. Mógłbym nie iść na pierwszą lekcję, przecież i tak nikt by nie zauważył, ale nie chciałem kiblować kolejnego roku. Zebrałem się koło 8 pośpiesznie zamykając drzwi za sobą. Niall i Liam już na mnie czekali.
-Co jest stary ?- zapytał zaciekawiony Liam widząc moją minę.
-Weź nie spałem całą noc, czuję się taki wypluty.
-A kto Ci tak zaprząta tą Twoją śliczną główkę- zażartował
-Buhahahhaha – Niall wybuchnął nie pochamowanym śmiechem
-A Tobie co jest idioto ?
-Tylko mi nie mów, że to ten nowy.
-Jaki nowy?- Liam wytrzeszczył oczy
-No, wczoraj do naszej kochanej klasy dołączył nowy kolega. Ma na imię Harry, ma 15 lat i zdecydowanie wpadł Lou w oko.
-Zamknij się.-warknąłem
Czułem jednak gdzieś w środku, że to zupełnie szczera prawda. Nie powinienem mieć problemu. Sam nam wczoraj wyznał, że jest gejem, a ja normalnie przeleciałbym go i zostawił, ale było w nim coś innego, coś przez co nie mogłem tego zrobić.
-Lou nic mi nie mówiłeś ! Dlaczego nic mi nie mówiłeś ?- wrzeszczał Li
-Bo nie ma nic do mówienia
- A i jeszcze powiedział, że jest gejem.- Niall aż rozpromieniał
-Boże czy tylko ja tu wole dziewczyny- lamentował chłopak
-TAK TYLKO TY! – wypowiedzieliśmy równocześnie z Niall’erem.
-To dlaczego po prostu nie zrobisz tego co zawsze ?
-Liam nie umiem. Nie umiem postąpić tak w stosunku do Hazzy. To mnie przerosło, gdy tylko widzę go uśmiechającego się i ten błysk w jego szmaragdowych oczach ściska mnie w żołądku. I wiem, że znam go tylko od wczoraj, ale nie umiem tego odpędzić. Czuję się taki rozbity.- zwiesiłem głowę.
Chłopcy popatrzyli po sobie niepewnie po czy Li przytulił mnie najmocniej jak umiał. Poczułem ciepło napływające z jego ciała. Zrobiło mi się lepiej, ale nie na tyle by być szczęśliwym.
Otwarliśmy drzwi klasy wparowując do niej. Nauczyciel podniósł wzrok na mnie.
-To znowu pan, panie Tomlinson.
-Tak to ja, a to pan, a to Liam i Niall. Możemy już skończyć
-Siadać! Wszyscy spóźnienie.
Całą noc nie spałem. Myślałem o nim. Dlaczego już pierwszego dnia musiał trafić w tak czuły punkt. To było jak uczarowane. „On” też zrobił to pierwszego dnia naszej znajomości i od tego czasu nikt mnie tak nie nazywał. Dotknęło mnie to tak bardzo. Poczułem jakby „on” wciąż tu był i mógł ze mną być, a tego nienawidziłem. Odkąd obudziłem się około 3 nie spałem. Bałem się kolejnego dnia i tego, że będę musiał znowu go zobaczyć, a co najgorsze siedzieć z nim na angielskim. Mógłbym nie iść na pierwszą lekcję, przecież i tak nikt by nie zauważył, ale nie chciałem kiblować kolejnego roku. Zebrałem się koło 8 pośpiesznie zamykając drzwi za sobą. Niall i Liam już na mnie czekali.
-Co jest stary ?- zapytał zaciekawiony Liam widząc moją minę.
-Weź nie spałem całą noc, czuję się taki wypluty.
-A kto Ci tak zaprząta tą Twoją śliczną główkę- zażartował
-Buhahahhaha – Niall wybuchnął nie pochamowanym śmiechem
-A Tobie co jest idioto ?
-Tylko mi nie mów, że to ten nowy.
-Jaki nowy?- Liam wytrzeszczył oczy
-No, wczoraj do naszej kochanej klasy dołączył nowy kolega. Ma na imię Harry, ma 15 lat i zdecydowanie wpadł Lou w oko.
-Zamknij się.-warknąłem
Czułem jednak gdzieś w środku, że to zupełnie szczera prawda. Nie powinienem mieć problemu. Sam nam wczoraj wyznał, że jest gejem, a ja normalnie przeleciałbym go i zostawił, ale było w nim coś innego, coś przez co nie mogłem tego zrobić.
-Lou nic mi nie mówiłeś ! Dlaczego nic mi nie mówiłeś ?- wrzeszczał Li
-Bo nie ma nic do mówienia
- A i jeszcze powiedział, że jest gejem.- Niall aż rozpromieniał
-Boże czy tylko ja tu wole dziewczyny- lamentował chłopak
-TAK TYLKO TY! – wypowiedzieliśmy równocześnie z Niall’erem.
-To dlaczego po prostu nie zrobisz tego co zawsze ?
-Liam nie umiem. Nie umiem postąpić tak w stosunku do Hazzy. To mnie przerosło, gdy tylko widzę go uśmiechającego się i ten błysk w jego szmaragdowych oczach ściska mnie w żołądku. I wiem, że znam go tylko od wczoraj, ale nie umiem tego odpędzić. Czuję się taki rozbity.- zwiesiłem głowę.
Chłopcy popatrzyli po sobie niepewnie po czy Li przytulił mnie najmocniej jak umiał. Poczułem ciepło napływające z jego ciała. Zrobiło mi się lepiej, ale nie na tyle by być szczęśliwym.
Otwarliśmy drzwi klasy wparowując do niej. Nauczyciel podniósł wzrok na mnie.
-To znowu pan, panie Tomlinson.
-Tak to ja, a to pan, a to Liam i Niall. Możemy już skończyć
-Siadać! Wszyscy spóźnienie.
Harry siedział z głową wpatrzoną w
szybę. Zajął moje miejsce. Odsunąłem krzesło i przycupnąłem przy nim.
*
Oczami Harrego.
Wszedłem wolnym krokiem do sali. Nie było go. Usiadłem w ławce całkowicie zatracając się w krajobrazie. Bazgrałem ołówkiem w zeszycie denne rysunki kotów. Nagle drzwi otworzyły się z gromki hukiem. Louis wraz z Niall’em i jeszcze jednym chłopakiem weszli do klasy. Wymienili parę zdań z nauczycielem, po czym udali się do ławek. Serce biło mi coraz szybciej, gdy tylko on się zbliżał. Odsunął pomału krzesło siadając na nim delikatnie. Obserwował mnie, czułem jego wzrok na swoim ciele. Odwróciłem głową zauważają jego oczy tuż przed swoimi.
*
Oczami Harrego.
Wszedłem wolnym krokiem do sali. Nie było go. Usiadłem w ławce całkowicie zatracając się w krajobrazie. Bazgrałem ołówkiem w zeszycie denne rysunki kotów. Nagle drzwi otworzyły się z gromki hukiem. Louis wraz z Niall’em i jeszcze jednym chłopakiem weszli do klasy. Wymienili parę zdań z nauczycielem, po czym udali się do ławek. Serce biło mi coraz szybciej, gdy tylko on się zbliżał. Odsunął pomału krzesło siadając na nim delikatnie. Obserwował mnie, czułem jego wzrok na swoim ciele. Odwróciłem głową zauważają jego oczy tuż przed swoimi.
Westchnąłem głęboko nie mogąc nic powiedzieć. Lou wpatrywał się w moje oczy, a ja w jego. Świeciły blaskiem, tak topazowego koloru nigdy nie widziałem. Mrugałem co po chwilę, gdy on zbliżał się nie miłosiernie. Spostrzegając się co robi odsunął się nagle, nie pozostawiając po sobie żadnej pamiątki. Złapałem jego dłoń pod ławką mocno zaciskając na niej palce. Odwzajemnił moją czułość. Drugą dłonią gładziłem jego udo chcą aby nie czuł się skrępowany. Było mi wtedy tak dobrze do momentu, gdy nie zadzwonił dzwonek wyrywający nas z transu.
Lou wybiegł jak oparzony z sali zostawiając mnie totalnie
zdezorientowanym. Siedziałem na krześle nie umiejąc się poruszyć. To co było
przed chwilą znikło i chyba już nigdy nie wróci. Znowu zjebałem. Po co ? Dlaczego ?
_________________________________________________________________
Normalnie jestem w szoku. Napisałam ten rozdział w troszkę ponad godzinę bez jakiejkolwiek weny. Może nie ma w nim dużo akcji, ale to tylko taka przejściówka. W końcu zanim zacznie się akcja trzeba jakoś zacząć. :D ♥ Chciałabym prosić wszystkich czytających, aby dodawali się do obserwatorów i komentowali. Jest to dla mnie bardzo motywujące i pomaga mi w lepszej pracy.
_________________________________________________________________
Normalnie jestem w szoku. Napisałam ten rozdział w troszkę ponad godzinę bez jakiejkolwiek weny. Może nie ma w nim dużo akcji, ale to tylko taka przejściówka. W końcu zanim zacznie się akcja trzeba jakoś zacząć. :D ♥ Chciałabym prosić wszystkich czytających, aby dodawali się do obserwatorów i komentowali. Jest to dla mnie bardzo motywujące i pomaga mi w lepszej pracy.