Wstałem o siódmej jak każdego dnia. Codziennie przychodzą do
mnie Liam i Niall, moi dwaj idioci. Kocham ich ponad życie i nie oddam nikomu.
Tylko oni wiedzą o mojej mrocznej tajemnicy i kim tak naprawdę jestem. Jak się
już wszyscy domyślają nazywam się Louis Tomlinson i mam siedemnaście lat.
Otworzyłem ciężkie mosiężne drzwi naszej szkoły i wlokąc za sobą torbę powędrowałem do klasy. Pierwszy angielski(nienawidzę tego gościa). Wszedłem do sali, w której byli już wszyscy uczniowie wraz z nauczycielem.
- O widzę, że pan Tomlinson znowu zaszczycił nas swoją obecnością
-Przyszedłem to powinno cieszyć czyż nie.
Nie oczekując odpowiedzi usiadłem w ostatniej ławce tuż za moim przyjaciółmi. Codziennie ta sama gadka. Zawsze pretensje o to że się spóźniam. Nie moja wina, że mam twardy sen i nie słyszę budzika. Czterdzieści pięć minut minęło mi w męczarniach. Wyszedłem na korytarz szukając znajomych. Obiegłem wzorkiem całą przestrzeń między szafkami a łazienką . Niall stał sam pod toaletą ewidentnie na mnie czekając. Wpadłem na niego i ciągnąc za rękaw jego bluzy udałem się do ubikacji.
-Cześć kochanie. – wyszeptał do mojego ucha
-Mrraauu.
-Och Lou, nie rób tak bo czuję się twardy-posłał mi ciepły uśmiech.
-To co chciałbyś się pobawić Niall’er czy może jednak się boisz kociaku ?
- Z Tobą zawsze i wszędzie.
Otworzyłem drzwi jednej z kabin i popchnąwszy go na ścianę wpiłem się w ciepłe wargi. Oddał mój pocałunek z takim oddaniem, które przepełniło mnie od środka. Nie byliśmy zachłanni, nic z tych rzeczy. Całowaliśmy się delikatnie, lekko napierając na swoje ciała. Powoli włożyłem rękę pod jego koszulkę. Jeździłem dłonią po ciepłym i wyrzeźbionym torsie. Niall uniósł swoje ręce do góry pozwalając mi tym samym na ściągnięcie jego odzieży. Odrzucając koszulkę chłopaka zjechałem ręką do rozporka.
-YYY Lou…
-Coś nie tak? – przerwałem pieszczotę
-Jeszcze tego nie robiłem i trochę się boję-powiedział
-Nie musimy jeszcze nic robić jeśli nie jesteś gotowy. Możemy się tylko pobawić
-Dziękuje –powiedział chłopak całując moje usta
Wracając do tego co robiliśmy wcześniej ponownie zjechałem dłonią do rozporka pomału go rozpinając. Chłopak wzdrygnął się czują moją rękę na swojej męskości. Był twardszy niż przypuszczałem. Objąłem go całego i zacząłem posuwać do góry i w dół. Niall’er wydał z siebie gardłowy jęk. Czułem jak krew spływa mi do dolnych części ciała. Mój mały przyjaciel stawał się coraz to bardziej napęczniały. Wykonując ciągle ten sam ruch poczułem, że napływa ten moment kiedy mój kolega zaraz dojdzie. Usadziłem na jego ustach soczystego całusa i wtedy moja rękę zrobiła się ciepła i klejąca. Uśmiechnąłem się do chłopaka. Stał z zadowoloną miną spoglądając na mnie z u kratka. Wyciągnąłem zdobycz i oblizałem ją po całej długości. Niall naparł na moje usta przygryzając mi dolną wargę. Jęknąłem podniecony, a on nie pozostał mi dłużny. Już po chwili klęczał przede mną obciągając mi. Starałem się stłumić emocje gromadzące się w mojej głowie.
"Przecież ja go nie kocham. Dlaczego mu to robię ?"
Otworzyłem ciężkie mosiężne drzwi naszej szkoły i wlokąc za sobą torbę powędrowałem do klasy. Pierwszy angielski(nienawidzę tego gościa). Wszedłem do sali, w której byli już wszyscy uczniowie wraz z nauczycielem.
- O widzę, że pan Tomlinson znowu zaszczycił nas swoją obecnością
-Przyszedłem to powinno cieszyć czyż nie.
Nie oczekując odpowiedzi usiadłem w ostatniej ławce tuż za moim przyjaciółmi. Codziennie ta sama gadka. Zawsze pretensje o to że się spóźniam. Nie moja wina, że mam twardy sen i nie słyszę budzika. Czterdzieści pięć minut minęło mi w męczarniach. Wyszedłem na korytarz szukając znajomych. Obiegłem wzorkiem całą przestrzeń między szafkami a łazienką . Niall stał sam pod toaletą ewidentnie na mnie czekając. Wpadłem na niego i ciągnąc za rękaw jego bluzy udałem się do ubikacji.
-Cześć kochanie. – wyszeptał do mojego ucha
-Mrraauu.
-Och Lou, nie rób tak bo czuję się twardy-posłał mi ciepły uśmiech.
-To co chciałbyś się pobawić Niall’er czy może jednak się boisz kociaku ?
- Z Tobą zawsze i wszędzie.
Otworzyłem drzwi jednej z kabin i popchnąwszy go na ścianę wpiłem się w ciepłe wargi. Oddał mój pocałunek z takim oddaniem, które przepełniło mnie od środka. Nie byliśmy zachłanni, nic z tych rzeczy. Całowaliśmy się delikatnie, lekko napierając na swoje ciała. Powoli włożyłem rękę pod jego koszulkę. Jeździłem dłonią po ciepłym i wyrzeźbionym torsie. Niall uniósł swoje ręce do góry pozwalając mi tym samym na ściągnięcie jego odzieży. Odrzucając koszulkę chłopaka zjechałem ręką do rozporka.
-YYY Lou…
-Coś nie tak? – przerwałem pieszczotę
-Jeszcze tego nie robiłem i trochę się boję-powiedział
-Nie musimy jeszcze nic robić jeśli nie jesteś gotowy. Możemy się tylko pobawić
-Dziękuje –powiedział chłopak całując moje usta
Wracając do tego co robiliśmy wcześniej ponownie zjechałem dłonią do rozporka pomału go rozpinając. Chłopak wzdrygnął się czują moją rękę na swojej męskości. Był twardszy niż przypuszczałem. Objąłem go całego i zacząłem posuwać do góry i w dół. Niall’er wydał z siebie gardłowy jęk. Czułem jak krew spływa mi do dolnych części ciała. Mój mały przyjaciel stawał się coraz to bardziej napęczniały. Wykonując ciągle ten sam ruch poczułem, że napływa ten moment kiedy mój kolega zaraz dojdzie. Usadziłem na jego ustach soczystego całusa i wtedy moja rękę zrobiła się ciepła i klejąca. Uśmiechnąłem się do chłopaka. Stał z zadowoloną miną spoglądając na mnie z u kratka. Wyciągnąłem zdobycz i oblizałem ją po całej długości. Niall naparł na moje usta przygryzając mi dolną wargę. Jęknąłem podniecony, a on nie pozostał mi dłużny. Już po chwili klęczał przede mną obciągając mi. Starałem się stłumić emocje gromadzące się w mojej głowie.
"Przecież ja go nie kocham. Dlaczego mu to robię ?"
Stłumiłem to uczucie i wytrysnąłem prosto do ust chłopaka. Połknął
wszystko oblizując się. Podniosłem go i pocałowałem po raz ostatni. Ubrałem
spodnie i wyszedłem zostawiając go samego, aby nikt nie wiedział co wydarzyło
się przed chwilą.
*
Zmierzałem małymi kroczkami w stronę domu. Nie było to daleko, ale nie lubiłem sam wracać. Chłopcy nie mogli mnie odprowadzić, ponieważ oboje mieli trening. Czułem się jak świnia przypominając sobie poranną akcję z Niall’em. Raniłem go nawet o tym nie wiedząc. Patrzył na mnie z takim uczuciem, a ja go po prostu wykorzystywałem. Umówiliśmy się na samym początku, że to układ czysto seksualny(choć żadnego seksu jeszcze nie było). Było tylko małe, przyjemne obciąganko, którego nie potrafiłem sobie odmówić. Każdego ranka po pierwszej lekcji spotykaliśmy się przed właśnie tą toaletą i korzystaliśmy z tej samej kabiny. Męczyłem się z tym coraz bardziej. Zbliżałem się do mieszkania. Wszedłem po małych schodkach otwierając wielkie drzwi prowadzące na przedpokój.
-Wróciłem !!!
Nikt nie odpowiedział. Jak zawsze, wszyscy w pracy. Moi rodzice pracowali aż za dość. Nie przeszkadzał fakt, że posiadam cztery młodsze siostry. Mama znalazła opiekunkę dla bliźniaczek, która każdego dnia rano zabierała je, a wieczorem odwoziła. Poszedłem na górę do swojego przytulnego pokoju. Rzuciłem plecakiem w kąt i rzuciłem swoje ciało na łóżko. Zabrałem z nocnej szafki laptopa i od razu włączyłem twittera. Podobno mieli dodać zdjęcia na konto szkoły. Wszedłem w obserwatorów, był w nich nowy chłopak. Miał piętnaście lat i właśnie przeniósł się do Londynu. Obejrzałem wszystkie zdjęcia jego profilu. Miał kręcone, ciemne, dość długie włosy. Oczy koloru szafirów. Policzki lekko wydęte. Usta różowe i pełne. Był piękny. Pierwszy raz w życiu widziałem kogoś takiego. Fakt, że był młodszy nie zmieniał tego iż będziemy w jednej klasie. Byłem osobą, która miała głęboko i szeroko zdanie innych, a szkołę to już w szczególności. Zawsze zawalałem egzaminy końcowe. Zamknąłem laptopa odkładając go na podłogę. Przymrużyłem oczy pozostawiając swojej świadomości czas na przetrawienie tego wszystkiego. Całej sytuacji z Niall’em i tego co wstąpiło w moje ciało, gdy tylko ujrzałem zdjęcie chłopca.
*
Obudziłem się dobrze po północy. Mozolnie zwlokłem ciało z posłania i powolnym krokiem zmierzałem w stronę łazienki. Rozpinając guziki koszuli zauważyłem malinki na moim torsie i lekkie ślady zębów. Czułem się okropnie. Każdym choćby mały skrawek pokryty był wstydem i uczuciem zbrukania. Niall był miły i słodki, ale nie uważałem go za kogoś w kim mógłbym się zakochać. Wszedłem do wanny zanurzając się w malinowej pianie. Oparłem głowę o zagłówek i pogrążyłem swoje ciało i umysł w myślach.
„Moje kochanie dawno zniknęło. Nigdy go nie zobaczę. Powinienem pogodzić się ze stratą i żyć dalej, ale nie potrafię. Był moją pierwszą i ostatnią miłością. Choć wyznam szczerze, że na widok zdjęcia tego nowego zrobiło mi się gorąco. Był młody, niedoświadczony, na pewno nie zna życia. To wszystko będzie bez sensu jeśli zagadam do niego jutro z jednego powodu.”
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Siedziałem tu już dobre dwie godziny, więc postanowiłem wyjść. Po osuszeniu się ubrałem bokserki i poczłapałem do salonu. Dochodziła już czwarta nad ranem. Włączyłem telewizor na kanał z wiadomościami. W centrum był wypadek, w którym zginęło piętnaście osób. Nagle usłyszałem głos mamy
-Louis!!! Louis !!!
-Jestem na dole!
-Muszę powiedzieć Ci coś ważnego synku
-Synku ? – zapytałem zaskoczony
-Oj no nie denerwuj się tym. To bardzo ważne.
-No to…. Może w końcu powiesz mi o co chodzi ?
-To nie powiedziałam ?
-Nie !
-Więc, ja i tata wyjeżdżamy na dwa tygodnie..
-Nic nowego.-odburknąłem
-Nie tym razem. Dziewczynki pojadą z nami, a Tobie zostawiamy cały dom.
-Serio ??
-Tak kochanie, jesteś już na tyle dorosły .
-Dziękuję, dziękuję.-ucałowałem rodzicielkę i pobiegłem na górę ubrać jakieś ciuchy.
Zebrałem wszystkie książki do plecaka wkładając na siebie bardzo dopasowany T-shirt w biło-niebieskie paski, czerwone rurki i białe tomsy. Mój własny styl. Uczesałem włosy choć szczerze mówiąc do uczesania było temu daleko. Zabrałem torbę i udałem się do kuchni po kilka marchewek na śniadanie i kawę zbożową.
*
Następny dzień, następny dzień. Postanowiłem powiedzieć Niall’owi, że nic do niego nie czuję i nic z nas nie będzie. Pewnie i tak się nie odważę i znowu się zabawimy, a ja będę czuł się gorzej i pociągnę się do czegoś złego. Nie chce nawet sobie tego wyobrażać, ale tak może się stać. Mimo iż jestem dość popularną i charyzmatyczną osobą w wyznawaniu uczuć jest ze mnie ciota. Mam wielki uraz. Pierwszą osobą , którą wyjawiłem co czuję był ON. Nie skończyło się to najlepiej dla naszej dwójki. W ten sam dzień postanowiłem, że skończę z miłym i kochanym Louis’em i moją ciotowatą stroną. Teraz coraz częściej jednak czuje, że wtedy byłem lepszym człowiekiem na którego można było liczyć. To jest takie… cholernie upokarzające. Całe życie i świat.
___________________________________________________________________________________________________________________________________________
Więc tak drugi rozdział miałam dodać dopiero w piątek ale na specjalne życzenie mojej przyjaciółki jest już dziś. Mam nadzieję, że się spodoba, a następny naprawdę obiecuje dłuższy. Teraz miałam dużo nadrabiania wiec wyszedł dość króciutki, ale mam pocieszenie dla wszystkich zaczęłam następny i już mam 3 strony a to nie koniec :D Wow i w ogóle dziękuje wszystkim za to 107 wejść to dla mnie dużo znaczy, a wasze komentarze motywują mnie do pracy. *___*
1 komentarz:
Kochanie ty moje! Dziękuuuuuje za ten rozdział, wiesz ile to dla mnie znaczy *____* zrobiło mi się przykro ze Lou traktuje Niallera tak bee.. Juz nie mogę sie doczekac 3 wiesz ze to kocham! I z niecierpliwością czekam na Hazzę *w* lots of love. SWAG ps: przepraszm za swoj chaotyczny sposob pisania jestem za bardzo ppdjarana <3
Prześlij komentarz