piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 8 ♥


„Oczami Harry’ego”

-Cześć Zayn
-Harry ? Boże skąd Ty się tu wziąłeś ?
-Mieszkam tu Zayn już prawie trzy miesiące, ale jak widzę nie zauważyłeś, że nie chodzę do szkoły.
-Oczywiście, że zauważyłem, nie bądź śmieszny. Jestem teraz totalnie zaskoczony po prostu.
-To tak jak ja- wtrącił Niall
-Skąd Wy się w ogóle znacie ? – zaczął nieśmiało Liam
-Chodziliśmy razem do szkoły jeszcze w Cholmes Hapel
-Wow. Czyli to ten Zayn, o którym tyle się nasłuchałem ? – Louis przymrużył zmęczone oczy
-Co?
-Oj no opowiadałem Lou troszkę o Tobie, że zawsze mieliśmy na pieńku i w ogóle, a tak właściwie Zayn to nie podejrzewałem, że jesteś gejem.
-No to jak widzisz jestem- odburknął
- Ktoś z CH wie  ?
--yyy nie – opuścił swoją głowę na znak rezygnacji
-To wszystko jasne, tu będziesz gejem, kochający chłopakiem, a gdy już wrócisz do domu wszystko wróci do normy.
-Nie mów tak. Nie znasz mnie.
-Co jest inaczej ? Powiedz mi co takiego się w Tobie zmieniło, przecież poza Nill’em nie kochałeś żadnego chłopaka !!!!!
-Kochałem idioto !!

Zayn obrócił się i wybiegł. Stałem rozkojarzony wpatrując się w lustrujące mnie oczy Lou. Chłopak wydawał się być bardzo zamyślony, jakby myślał nad tym co właśnie usłyszeliśmy.

Jestem totalnym idiotom. Mogłem zachować się normalnie, a nie od razu wyrzucać wszystkie swoje zażalenia. Brawo Styles.

„Oczami Niall’a”


Zayn wybiegł z kręgielni jak oparzony zostawiając mnie totalnie osłupionego po jego kłótni z Harry’m.

Co to w ogóle było ? Ja tu przyprowadzam swojego nowego chłopaka, a tu taka akcja. No nie mogę uwierzyć.


 Przysiadłem zmęczony na skraju krzesła opierając się i ciężko oddychając. Gdzieś głęboko czułem pustkę. Jestem idiotom, powinienem za nim pójść, a nie siedzieć tu i przymulać. Mój puls był szybki i nierówny. Z każdą następną chwilą czułem się coraz gorzej. Ciśnienie rozsadzało mi żyły. Mózg pulsował z bólu. Wziąłem duży łyk wody odstawiając kubeczek niezdarnie na stolik.

-Może zamówimy coś do jedzenia?-odezwała się zażenowana całą sytuacją Dan
-Nie mam ochoty.
-Niall, ja przepraszam. Nie chciałem tak na niego naskoczyć. Proszę Cię nie gniewaj się na mnie. Zadzwonię, wyjaśnię mu wszystko tylko nie bądź zły.
-Nie jestem Harry. Jestem zły na Siebie, bo zamiast za nim pójść, olałem go i zostawiłem samego.
-Wiesz może powinieneś do niego zadzwonić?
-To nic nie da Lou, teraz na pewno nie odbierze.
-To idź do niego i wyjaśnijcie wszystko, a nie siedzisz tu tak bezczynnie!!!
-Idę, tylko nie krzycz na mnie.
-Oj no Niall.

Ruszyłem powolnym krokiem w stronę wyjścia czując jak nogi się pode mną uginają. Podniosłem jedną by postawić krok i upadłem uderzając o coś głową.



„Oczami Louis’ego”


Niall postanowił pójść do Zayn’a, ale nie skończyło się to dobrze. Gdy tylko podniósł się z miejsca zachwiał się niepewnie i upadł uderzając głową o kant stołu. Wszyscy łącznie ze mną zamarliśmy. Można było jedynie usłyszeć głośne krzyki Liam’a na tle dogłębnej ciszy. Chłopak krzątał się jak opętany chcą za wszelką cenę pomóc przyjacielowi. Ukląkł przy nim z łzami w oczach. Patrzyłem na tą scenę z lekkim szokiem.

Po około dziesięciu minutach przyjechała karetka. Natychmiast zabrali Niall’a do szpitala. Jednogłośnie postanowiliśmy pojechać do szpitala. Przejąłem się sprawą przyjaciele, lecz w głowie wciąż miałem słowa Zayn’a, które wykrzyczał Hazza’ie prosto w twarz. Co miało znaczyć to, że kochał jakiegoś chłopaka przed naszym Niall’erem. To dogłębnie wygryzało we mnie dziurę rozgoryczenia. Nagle mój umysł pojaśniał. Boże on kochał Harry’ego.

Tylko dlaczego mu nie powiedział ? Aż tak bał się odrzucenia. No może Harry nie jest jakimś wielkim romantykiem, ale na pewno nie wyśmiałby kogoś kto go kocha. Jeśli by tak zrobił wyśmiałby również mnie, ale tego nie zrobił. Już nic nie rozumiałem. Czułem się przytłoczony tym wszystkim.

-Louissss!!!!!!!!
-Co ?
-No nareszcie ile można.
-Co?
-Krzyczę do Ciebie od dobrych pięciu minut, a ty nie reagujesz tylko przewracałeś oczami.
-Przepraszam, zamyśliłem się.
-Musimy iść zapytać lekarza co z Niall’em.
-Tak, tak chodźmy. Harry ktoś zawiadomił Zayn’a ?
-Nie.
-Mógłbyś zadzwonić. Niall na pewno by ci podziękował.
-Zadzwonię.

Harry szybkim ruchem ręki wyjął telefon i wykręcił wcześniej nie znany mi numer. Czekałem co będzie się działo , gdy usłyszałem krzyk przerażenia i koniec połączenia. Harry złapał moją rękę i zaprowadził wprost do Liam’a i Danielle. Siedzieliśmy na twardych stołkach czekając, aż ktoś wreszcie poinformuje nas co się stało z naszym przyjacielem. Wtulałem się w prawy bok Harry’ego cały czas czując się niepewnie. A co jeśli on dowie się o miłości Zayn’a i będą chcieli być razem ? Nie mógłby mi tego zrobić, chyba. Byłem smutny. Zły i smutny. Ból rozrywał moje małe serce, ale nic nie mogłem poradzić.



„Oczami Harry’ego”


Byłem zły. Na siebie i na Zayn’a, ale przede wszystkim na siebie. Ta całą kłótnia namieszała mi w głowie. Co miały znaczyć słowa, że kochał już kiedyś jakiegoś chłopaka. Dlaczego powiedział to akurat mnie.  Siedziałem wpatrzony w plamkę na ściennie wodząc po niej wzrokiem i obejmując Lou ramieniem. Chłopak też nie czuł się najlepiej. Chodził rozkojarzony i z głową w chmurach. Przytuliłem go bliżej siebie by poczuć więcej ciepła, które od niego biło.

Nagle z wielkim hukiem wbiegł Zayn. Był zdyszany i w samej koszulce. Musiało mu nieźle zależeć jeśli nic na siebie nie nałożył przy takim mrozie. Uniosłem się lekko chcąc podejść do chłopaka, lecz ręka Lou, która trzymała mnie w mocnym uścisku szczególnie mi to uniemożliwiła. Posłałem mu tylko pocieszające spojrzenie i skinieniem pokazałem by przysiadł się do nas. Po dłuższej chwili z dyżurki wreszcie wyszedł lekarz. Wszyscy wyskoczyliśmy na niego.

-Co z nim?
-Wszystko w porządku?
-Dlaczego zemdlał?
-Czy uraz jest poważny?
-Nie tak szybko panowie. Wszystko po kolei, więc pan Horan nie doznał szczególnych obrażeń. Z jego głową wszystko w porządku to tylko lekka rana. Wystarczyło zszyć.
-Ale dlaczego zemdlał ?
-Chłopak ma arytmię i przy wielkim stresie takie rzeczy się zdarzają. On sam czuje się już dobrze.
-Możemy go odwiedzić ?
-Dobrze, ale nie na długo.

Wparowaliśmy do sali jak jakieś stado obijając się przy tym o ściany. Niall leżał na łóżku stojącym na środku pokoju pod lekką, zwiewną kołdrą. Jego wzrok był pusty, a w oczach wciąż można było dostrzec łzy. Pewnie czuł się fatalnie. Do Sali wolnym krokiem wszedł Zayn. Bał się. Było to po nim widać. Stawiał kroki niepewnie.

-Chodź. Nie bój się
-Nie boje się.
-Zayn.- w oczach chłopaka pojawiły się małe iskierki, a po policzkach spłynęły łzy.
-Przepraszam Niall, za wszystko.
-Nie przepraszaj tylko mnie przytul idioto. Wiesz, że Cię kocham.
-Też Cię kocham Niall.
________________________________________________________________________________
Cześć wszystkim. No to dodaje tak jak zaplanowałam. Nie mam napisanego kolejnego rozdział, więc będę musiała się zabrać za nie w weekend choć nie wiem czy zostanie mi jakich czas, gdyż po 2 tygodniowej nieobecności w szkole wracam i muszę po nadrabiać. Zresztą rozdział krótszy od pozostały bo tylko 3 i pół strony, ale myślę, że wam się spodoba. ♥ 

Brak komentarzy: